Ród Modlibowskich jest blisko związany z Gostyniem. W połowie XIX wieku rodzina ta objęła w posiadanie folwark w Czachorowie. Do dziś przy gotyckiej farze znajduje się wspaniały rodzinny grobowiec. 11 lipca 2001 roku zmarła jedna z najznakomitszych postaci ziemi gostyńskiej - Wanda Modlibowska. Wanda Modlibowska urodziła się 19 listopada 1909 roku w Czachorowie. Modlibowscy byli typową ziemiańską rodziną o wielkich patriotycznych tradycjach. Siostra bliźniaczka - Maria swoje zainteresowania skierowała w stronę koni, których wówczas w folwarku było ponad 100. Wanda znalazła bardziej ryzykowne hobby. Podczas studiów na wydziale chemii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w 1930 roku, Wanda Modlibowska zainteresowała się lotnictwem. Będąc bardzo zdolną osobą, szybko zdobyła kwalifikacje i zaczęła odnosić sukcesy sportowe. Tylko w 1937 roku mieszkanka Czachorowa pobiła sześć rekordów Polski, z których jeden został uznany za rekord świata. Latając na szybowcu "Komar", przebywała w powietrzu 24 godziny i 14 minut! Wynik ten został poprawiony dopiero w 1948 roku. Będąc członkiem Aeroklubu Poznańskiego, w 1938 roku ustanowiła kobiecy rekord Polski na szybowcu SG-3, pokonując w powietrzu 343 kilometry.
W tym samym roku rozpoczęła też pracę w Instytucie Technicznym Lotnictwa w Warszawie. Do chwili wybuchu wojny ukończyła jeszcze kurs akrobacji na samolotach RWD-10 i RWD-17 oraz kurs lotów bez widoczności. We wrześniu 1939 roku podporucznik pilot Wanda Modlibowska została powołana do eskadry sztabowej. W czasie kampanii wrześniowej wykonała sześć lotów łącznikowych, startując RWD-13 z lotniska na Mokotowie w kierunku południowym i wschodnim. Często zmuszona była do korzystania z przygodnych lądowisk, by odebrać meldunki i dostarczyć je do Warszawy. Po klęsce w 1939 roku udało się jej przedostać wraz z oddziałami lotniczymi do neutralnej Rumunii. Na polecenie generała Władysława Sikorskiego wezwana została do Francji, gdzie tworzyły się Polskie Siły Zbrojne. Za linią umocnień, zwaną Linią Maginota, Francuzi pewni byli swej potęgi. Wanda Modlibowska nie skorzystała jednak z możliwości pozostania na bezpiecznej emigracji.
Po rozmowie z Sikorskim Modlibowska postanowiła przedostać się do kraju i poświęcić pracy w konspiracji. Jej doświadczenie najlepiej można było wykorzystać na terenie okupowanej przez III Rzeszę i ZSRR Polski. Po otrzymaniu odpowiedniego przeszkolenia (m.in. w zakresie szyfrowania), wróciła do kraju. W Warszawie pojawiła się 22 maja 1940 roku. Wanda Modlibowska była więc pierwszą emisariuszką wysłaną przez Rząd RP, kierowany przez Prezydenta Raczkiewicza oraz Naczelnego Wodza i premiera Sikorskiego, z Francji do okupowanej przez wojska niemieckie i radzieckie ojczyzny! Do jesieni 1941 roku, Modlibowska sześciokrotnie przekroczyła granicę! Droga prowadziła przez Tatry do polskiej placówki dyplomatycznej w Budapeszcie. Jej przewodnikiem górskim był Józef Krzeptowski, który nazywał Wandę żartobliwie "cysorzem kurierów". Modlibowska nie tylko przenosiła meldunki pomiędzy krajem, a emigracją. Podstawową jej pracą przy podziemnym polskim rządzie było prowadzenie sekretariatu Delegata Rządu RP na Kraj i utrzymanie stałego kontaktu pomiędzy władzami Polski na emigracji i jej organami na okupowanych terenach. Sekretariat nosił nazwę Biura Prezydialnego Delegata Rządu RP na Kraj. Spełniał on bardzo ważną rolę w polskim państwie podziemnym. Biuro zajmowało się łącznością z Departamentem Wojskowym, Komendą Główną Związku Walki Zbrojnej (14 lutego 1942 zmieniono nazwę na Armia Krajowa) oraz wszystkimi ministerstwami, partiami, kurierami, komórkami zajmującymi się sprawami narodowościowymi, archiwum. W czasie wojny wielu bliskich współpracowników i twórców aparatu największego państwa podziemnego w okupowanej Europie poniosło śmierć. Były wojewoda poznański i pierwszy Delegat Rządu RP na Kraj Cyryl Ratajski, którego Modlibowska znała osobiście umarł w 1942 roku.
Jego następca profesor Jan Piekałkiewicz zginął po długich torturach 19 czerwca 1943 roku w więzieniu w Warszawie. 30 czerwca hitlerowcy aresztowali Komendanta Głównego Armii Krajowej Stefana "Grota" Roweckiego. Cztery dni później w tajemniczych okolicznościach w katastrofie lotniczej zginął Naczelny Wódz generał Władysław Sikorski. Jednak mimo ogromnego ryzyka praca Sekretariatu nie ustała i nadal stanowiła podstawę funkcjonowania całego Rządu Podziemnego. Wanda Modlibowska "Halszka" pracowała dzień i noc, zmieniając lokale, punkty kontaktowe, pseudonimy. - Wszyscy, którzy ją znali, szanowali ją, cenili i kochali - pisze we wspomnieniach jej przyjaciółka Janina Czaplińska - Miała też szczególną zdolność widzenia jasno niektórych konfliktowych sytuacji, ale jej sposób bycia, podsunięcie właściwego rozwiązania, pomagały wybrnąć z wielu trudnych sytuacji, tak politycznych jak i życiowych ludzi, z którymi się pracowało. Modlibowska wykazała się też jako świetna organizatorka podczas powstania warszawskiego. Mimo iż "(...) nad nami świstały kule, paliły się domy, padali ludzie ranni czy zabici", dostarczenie koniecznych dokumentów musiało odbywać się bez zakłóceń. Powstanie zakończyło się klęską. Radziecka Armia Czerwona celowo powstrzymywała pochód swych wojsk na zachód, by pozwolić hitlerowcom na zniszczenie Warszawy. Stalin nie chciał spotkać na swojej drodze przedstawicieli legalnej polskiej władzy - dla tego kraju miał już własny, zaufany komunistyczny rząd. Przedtem należało jednak zlikwidować konkretne osoby, by pozbawiony kierownictwa i wybitnych jednostek naród uczynić posłusznym.
Podziemne władze cywilne i wojskowe po klęsce powstania nie zaprzestały swej działalności. Ponieważ Warszawa była zrujnowana, Modlibowska utrzymywała kontakt z emigracją z Milanówka. Tam też 4 marca 1945 roku została aresztowana razem ze swoją przyjaciółką Marią Malinowską przez radzieckie służby bezpieczeństwa - NKWD. "Halszka" była torturowana i bita podczas przesłuchań. Radzieccy oprawcy żądali od niej podania tajemnicy szyfrów i ujawnienia konspiracyjnej działalności. Wspólnie z Marią więzione były początkowo we Włochach pod Warszawą, póĄniej w Rembertowie, a ostatecznie trafiły do Berezówki za Uralem. Tam pracowały w strasznych warunkach przy wyrębie lasu oraz budowie nasypu. Dla NKWD Modlibowska stanowiła jednak zbyt ważne źródło informacji, by skazać ją na śmierć podczas morderczej pracy. Ponieważ aresztowana nie chciała wyjawić informacji, radzieckie służby bezpieczeństwa postanowiły przewieźć ją na kolejne przesłuchania do swojej siedziby na terenie okupowanych Niemiec. Podczas transportu w listopadzie 1945 roku "Halszka" uciekła i wróciła do Polski.
Po powrocie do Warszawy Wanda Modlibowska zgłosiła się do służby w tak bliskim jej sercu lotnictwie. Z uwagi na jej bohaterską przeszłość (przedwojenny oficer lotnictwa i Armii Krajowej), niemile widzianą przez władze PRL, w 1948 została po raz pierwszy zwolniona z pracy. Podjęła zatem pracę naukową, jako asystentka w Zakładzie Chemii Analitycznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Komunistyczne władze nie zapomniały jednak o Wandzie Modlibowskiej. 17 lipca 1949 roku została aresztowana i skazana na półtora roku więzienia.
"Halszka" odbyła karę w więzieniach w Stargardzie i Inowrocławiu. Po wyjściu na wolność musiała co dwa tygodnie zgłaszać się na przesłuchania do siedziby Urzędu Bezpieczeństwa. Oczywiście w tym okresie, mimo wysokich i poszukiwanych kwalifikacji oraz biegłego władania kilkoma językami, nie miała szans na podjęcie pracy. Dopiero dzięki przychylności jednego ze swych byłych uczniów lotnictwa, otrzymała posadę w Biurze Patentowym. Tam pracowała do 1970 roku, kiedy przeszła na emeryturę. Po październiku 1956 roku i chwilowej odwilży Modlibowska mogła ponownie zacząć działać w Klubie Seniorów Lotnictwa, uczestniczyć w Zlotach Lotników Polskich i odwiedzać aerokluby.
Ostatnie dni życia Wandy Modlibowskiej to walka z poważną chorobą. W tych trudnych chwilach towarzyszyła jej przyjaciółka z lat młodości - Maria Malinowska. Wanda Modlibowska umarła 11 lipca 2001 o godzinie 20.20 w Domu Opieki Społecznej w Łężeczkach.
Nie zawsze takim ludziom naród zdążył wyrazić wdzięczności za ich poświęcenie w walce o wolną Polskę. |